by Asia R. & Misiol z życia pracującej mamy....

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

,

trudny temat ?? in vitro

Bloga zaczęłam prowadzić jak byłam w 4 -5 miesiącu ciąży, miałam wcześniej pechliwego laptopa, który umarł śmiercią przedwczesną po 6mcach użytkowania i zabrał do grobu moje najcudowniejsze z tego okresu zdjęcia :/ [*]. Postanowiłam od wtedy prowadzić bloga( wcześniej oczywiście oberwując inne)i mieć na serwerze pamiatkę na zawsze. Ot taki wstęp.

A w  zeszłym roku wzięłam udział w cyklu in vitro u Ani (jest tam duuuużo takich historii musicie poczytać, wzruszające, podnoszące na duchu, warto!!), zupełnie oficjalnie z podaniem imienia i bloga. Nie jest to dla mnie żadna tajemnicą. Co bardzo podkreślam, wręcz jestem z tego dumna! Udzieliłam wywiadu i podzieliłam się własnymi przeżyciami i poglądami.
Pomijając cały temat za i przeciw oraz wszystkimi innymi bardziej lub mniej miłymi sytuacjami, uważam że decydując się na taki krok, zazwyczaj nieunikniony, to powinniśmy brać na własne barki, wszystkie przeciwności losu i odwracać je na własna pozytywna stronę. Nie rozumiem osób które to ukrywają przed znajomymi, rodziną. Przecież to nie jest kaprys, żadna historia z nadmiaru gotówki. To zwykłe życie!! Często pokryte bólem, chorobą, klęską!Zresztą bardzo drogie niestety:/ja się z problemem borykałam prawie 4 lata i wydaliśmy na to z mężem fortunę( nie żałujemy absolutnie!!!), bez pomocy żadnej, ani budżetu krajowego(finansowego) ani kościoła( psychicznego):/
Uważam, że nikt nie ma prawa mnie oceniać, to moje życie, które teraz właśnie jest szczęśliwe!!
Poniżej kilka punktów, które niech sobie wezmą głęboko( nie powiem do serca bo chyba im jego brak) personom przeciwko:
Po 1 Nikt kto nie znalazł się w takiej sytuacji nie ma prawa mnie oceniać!!
Po 2 Ja osobiście mam w głęboko w du*pie co sobie sądzą inni, głaskanie mnie po plecach i mówienie że będzie dobrze mi nie pomogło, ja musiałam dojść do czynów. Nikt mi teraz nie pomaga , wcześniej tez nie pomógł , mogę liczyć tylko na męża, rodziców, siostry i z ich zdaniem się liczę!a dla nich ten temat jest normalny, logiczny!
po 3 (uważam ten punkt za ważny!) jestem katoliczka praktykującą, dziecko ochrzciłam, żyjemy po ślubie jak "prawdziwa" chrześcijańska polska rodzina!
Po 4 moje dziecko , najukochańsze , jest bardziej chciane, zadbane i wychuchane niż większość naturalnie, przypadkowo poczętych dzieci! Był planowany, miał imię 5 lat przed poczęciem, pokój swój też !!
Po 5 i najważniejsze wzmocniło to moją rodzinę ( moją mam na myśli męża mnie i Misiola, TAK TERAZ JESTEŚMY RODZINĄ, prawdziwą!)nic się dla nas nie liczy, tylko nasze szczęście!

ps. wyjątkowo opublikuje każdy wpis nawet negatywny, hejterski, będzie dyskusja, o b i e c u j e!
A co Wy sądzicie o in vitro, moje zdanie już znacie:)


W brzuszku mamy...
Wracam z rodzicami ze szpitala...
Jestem u mamy 1 i....nieostatni raz w biurze....mama pracuję ja jeszcze duuuuzo spię....
a teraz taaaki ze mnie laluń, jeszcze jestem cycusiowy :) ( za to podejrzewam kiedyś sie obrazi na mnie ;)  )
Z mamą , przytulaski


miłego:*
AsiaR



17 komentarzy:

  1. Kochana po pierwsze gratulacje za wpis :) nigdy nie potępiałam in vitro, nie jestem przeciwna a również jestem praktykującą chrześcijanką. Każdy ma prawo do szczęścia, niezależnie jak do tego dojdzie (byleby nie krzywdzić innych a tu nie widzę związku). Z mężem już przed ślubem podjeliśmy decyzję, że jakby było coś nie tak to bedziemy próbować wszystkiego :-))) także gratulacje no bo Misiol jest wspaniały :) no i życzę Wam kolejnej wspaniałej miłości do kochania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ja Cię nie zamierzam potępiać, bo każdy zasługuje na szczęście i dobrze, że jest sposób, żeby sobie pomóc, kiedy wszystko zawodzi. Wręcz podziwiam Cię za to, że zdecydowałaś się taką walkę stoczyć. I wcale nie uważam, że Misiol jest jakiś inny niż wszystkie dzieci :) Jest świetnym, kochanym chłopcem i uwielbiam tu zaglądać, żeby patrzeć jak rośnie i co u niego słychać. Tylko kobieto - odstaw go już od tego cyca ;)
    Trochę się pogniewałam jednak - bo może moje dziecko z przypadku jest, ale bardzo chciane, bardzo kochane i nie uważam, że jakoś mniej. Każda (a przynajmniej większość mam) kocha swoje dziecko najbardziej na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym zdjęciu był jeszcze cycuniowy, od 3 mcy już go nie karmię :)

      Usuń
  3. Brawo!
    I za decyzję, i za wpis.
    Jestem Katoliczką i również mam zdanie podobne do Twojego.
    Zresztą myślę, że sam Kościół oceniłby moje podejście do wiary jako naganne, a z kolei w pracy mam opinię "katola" (nie, nikogo na siłę nie nawracam, ale na przykład nie jem mięsa w piątki :))

    Już pierwsze zdanie o tym, że nikt kto nie był w Twojej sytuacji nie ma prawa cię oceniać - podsumowuje wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam Cię przez blog Milowe wzgórze. Odpowiedziałaś do mojego wpisu. Jestem aktualnie po 1 transferze. Strasznie pomagają mi historie osób którym się udało.
    Czasem wydaje mi się, że za dużo wymagam bo liczę na to, że uda się za pierwszym razem... Naturalnie staraliśmy się bardzo długo, spróbowaliśmy też IUI, decyzja o IVF była najtrudniejszą decyzją w moim życiu, kilka razy miałam ochotę po prostu uciec.
    Teraz ciężko mi uwierzyć w to, że jestem już po. A nawet mam swoją Kruszynę pod sercem. Bo ona jest, mam to na piśmie i na zdjęciu.
    Oczekiwanie test okupione jest falą niepewności ale też podekscytowania.
    O IVF nie powiedzieliśmy nikomu, mamy mało tolerancyjną i bardzo płodną rodzinę także alienacja na całego.
    Jeśli mogę... to proszę Cię o jakieś dobre słowo, może mocnego kopniaka! Żebym ani przez moment nie zwątpiła w to że za kilka dni odbiorę pozytywny i wysoki poziom HCG...
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno trzymam kciuki!! NIe wazne czy za 1 czy za 5 razem, na pewno będzie, Tobie oczywiście życzę aby wyszło od razu, wiadomo jeśli się decydujemy liczymy na szczęście za 1 razem!! Ale to nie jest ważne, teraz to już wiem!!
      Będzie dobrze!! Staraj się mysleć pozytywnie, bo jesli Ci napiszę żebyś nie myślała, to obydwie wiemy że tak się nie da :D
      Daj znac po hcg co i jak . Zdrówka, wytrwałości , szcęścia , spełnienia marzeń :***

      Usuń
  5. Asiulec! Misiol wart wszystkich pieniędzy świata. Gratuluję wpisu. Oczywiście jestem ZA!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana!
    Brawo, że nie bałaś się o tym napisać, rozumiem Cię i popieram w 100%!!Gdyby zaistniała taka konieczność zrobiłabym dokładnie to samo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ się naryczalam czytając wpis tutaj i na blogu Milowe Wzgórze. Temat mi bliskicchoć ostatecznie po wielu latach starań udało nam się zajść w ciążę naturalnie ( cud?). Misiolek jest cudnym dzieckiem i najważniejsze, że daje Wam dużo szczęścia i radości :) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że Wam się udało!!! Ucałuj synka od blogerskiej ciotki :*

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawa za wpis,popieram w 100%. Nie rozumiem ludzi którzy patrzą na dzieci poczęte metoda in vitro jakby były jakieś inne,przecież one są takie same jak wszystkie dzieciaczki. Jeśli pragniemy dziecka a nie może dojść do naturalnego poczęcia to dlaczego nie pomóc sobie w inny sposób?! Przecież in vitro po to jest,by dać to szczęście gdy natura zawodzi. Jeśli się czegoś bardzo chcę to warto dążyć do realizacji tych marzeń każda dostępna drogą,a to w jaki sposób to zrobimy nie powinno nikogo obchodzić. To jest przecież nasze życie i nasze decyzje. NIKT NIE MA PRAWA ZABRANIAC NAM SZCZĘŚCIA I OCENIAĆ NASZYCH CZYNÓW. Ale niestety tak już jest, że najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy się najmniej znają. Najlepiej nie zwracać uwagi na takich ludzi. Życzę dużo zdrówka i miłości,no i gratuluje cudownego synka :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że jesteście, tutaj odpowiadam na pytania :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

o nas/kontakt/współpraca

Google+ Badge

Translate

Popular Posts

Dołącz do nas!!

Featured Video