by Asia R. & Misiol z życia pracującej mamy....

sobota, 31 sierpnia 2013

,

...pewne ale....

Bardzo lubię cieszyć oko ubraniami młodych polskich projektantów. Tych mniej znanych i bardziej. Mają bardzo ciekawe, oryginalne pomysły, nie wspominając o świetnych gatunkowo materiałach.
Jest jednak pewne ale....właśnie tylko oko cieszą, bo niestety te ceny, kieszeń zabijają....
Kiedyś baaardzo lubiłam robić zakupy na http://www.decobazaar.com/, ale od kiedy na świecie pojawił się mój dzidziuś <3 i zamieszkałam w domu ( czyt. skarbonce bez dna..;)   ), wiadomo, portfel troche ucierpiał :/

Chętnie bym wspierała polski rynek tekstylny, ich projektantów, lecz niestety rzeczywistość jest bardzo bolesna dla mojego...konta :/. Chciał nie chciał, muszę się ostatnio ratować sieciówkami, które jak wiemy nie dorównują wykonaniem, oryginalnością, ale przynajmniej cenowo są na zdecydowane tak, jak i sh, które ostatnio very przeprosiłam ;).
Ot taka szkocka natura się we mnie ostatnio odezwała ;).

A teraz na wesoło, jak mam w naturze, mianowicie dzisiaj wybraliśmy się do ikei, bo ja matka pracująca, więcej pracy sobie dokładam i biuro w domu otworzyłam. Przeznaczyłam na to jeden nieużywany pokój i .....jutro transport dowiezie zamówione meble ;). Na pewno efektami pochwale się przed Wami kochani. Zdradzę tylko, że styl skandynawsko-biało-Asiny(czyt.mój;)  ), czuć się będzie :D.

Misiol już chadza SAM i własnymi ścieżkami, więc w ikei również "łapki" na rogi mebli zakupiliśmy ;).
Enjoy!

ps. przepraszam za te "daty" na zdjęciach ( nie przestawiłam :/ a to aparat mojego męża a u niego są te dane potrzebne) i za moje włosy, które już mi sporo odrosły i wyglądam jak ludzik z Lego ;)









Mama bluzka Zara, spodenki allegro, buty i don't remember ;), Misiol spodnie i czapa z Hama, buty Decathlon, bluzka z - jak napis na niej ;)






niedziela, 25 sierpnia 2013

Lew salonowy

Z mojego syna rośnie prawdziwy tytułowy "lew salonowy". Wczoraj był z nami na grillu...później na domowej imprezce do godziny.....23!!
W drodze powrotnej myślałam że padnie w samochodzie, ale gdzie tam....oglądał jeszcze bajeczki na tablecie...
W domu wiadomo, na brudaska...padł death :D. Iście prawdziwy lion salonowy ;)

ps proszę zostawiajcie swoje adresy blogów jeśli nie jesteście na google+, ponieważ nie mogę do Was zajrzeć ( nie da się :D lub ja nie potrafię na Was trafić) dziękuję !!








Ja mam na sobie buty Zara z wyprzedaży, spodnie Bershka, kurtka denim za całe 25zł z działu chłopięcego z supermarketu, zegarek Ck, okulary Mango
Misiol prawie cały z Hama buty Decathlon


piątek, 16 sierpnia 2013

obraziłam się na Zarę!!

Wyskoczyliśmy sobie dzisiaj na miasto. Ot tak z nudów połazić po sklepach, a może coś w oko wpadnie?, może została jeszcze jakaś perełka wyprzedażowa?...

Zaszliśmy do Zary w Galerii Mokotów. Pięknie odszykowana, a na półkach może i fajne ciuchy, tyle że nie warte na pewno swojej ceny. Oni po prostu powiariowali z tymi cenami, bo o jakości tych ciuchów pisać nie muszę, każdy wie jak jest. Jest tyle fajnych polskich sklepów, teraz głównie w necie, że ja ich dorabiać nie muszę, może się opamiętają w końcu!
Słowo daję!!Długo tam nie zajrzę. Nie warto.

No, to tyle na temat Zary ;), a teraz Misiol i mama :D. Do zdjęć podchodziliśmy dwa razy. Te z przed wyjazdu nie wyszły, mój mąż nie miał weny ;), te po powrocie możecie obejrzeć poniżej :D.
Enjoy!





Ja mam na sobie bluzkę Springfield z wyprzedaży za 29zł, spodnie Stradivarius 69zł buty z pantofelek24.pl Misiol buty Decathlon, reszta Ham :D


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

z cyklu: rozterki pracującej matki....

Pracuję, lubię to co robię...Pracowałam właściwie do końca ciąży i od samego początku narodzin Misia...
Zresztą moja praca wymaga całkowitemu "oddaniu" i byciu na "bieżąco".
Prowadzenie własnej działalności pozwoliło mi na elastyczne godziny pracy, a to z kolei dało mnie i mojemu mężowi możliwość bycia z Misiem przez  pierwszy rok jego życia...

Od lipca Misio poszedł do żłobka. Niestety wiadomo, że przez okres tego roku jednak nie pracowaliśmy na "pełnych obrotach" ( a kredyty same się nie spłacą ;)  )i stąd nasza decyzja o oddaniu Misia do placówki.

I zaczęło się. W ciągu miesiąca Misio już drugi raz ma jakąś paskudną bakterię, bez antybiotyku się nie obejdzie :(.A ja mam zobowiązania w stosunku do klientów, w domu zostać nie mogę, żal mi biedaka niesamowicie...mam ochotę wszystko rzucić i wracać do domu...mąż pociesza przez telefon, że uśmiechnięty, że nic mu nie jest...ale mnie jeszcze bardziej serce boli....bo mnie tam nie ma...szlag by to!!!!

I jak tu pogodzić pracę z rodzicielstwem, no jak????








sobota, 10 sierpnia 2013

wtorek, 6 sierpnia 2013

o matkach co ich dziecko już dawno.....

Na pewno spotkałyście na swojej drodze drogie mamy, takie mamuśki co ich dzieci to omnibusy i mądrale...
Spotykacie się, są Wasze pociechy, głównie w różnym wieku, i i pytają:
mamuśka :"a ile ma?"
ja: "6 mcy"
mamuśka: "a siedzi już?"
ja: "jeszcze nie"
mamuśka: "a mój siedział jak miał 4 mce"

kolejny dialog

mamuśka: "a ile ma?"
ja: "rok"
mamuśka: "a chodzi już ?"
ja: "nie, sam nie"
mamuśka: "a mój chodził jak miał 10 mcy"
itp.itd.milion podobnych pytań i odpowiedzi.....

No kur... szlag mnie trafia, mam chęć odpowiedzieć że Twój rozwija się fizycznie a mój intelektualnie, ale trzymam język za zębami żeby nie zniżyć się do poziomu dialogu rozmówczyni. Bo w końcu mogę być mistrzem ciętej riposty, ale po co??

Wg mnie jedynym osiągnięciem takich kobiet jest posiadanie dziecka i własne niedowartościowanie objawiają wychwalaniem własnych pociech. Tylko po co??
Kobity, mamuśki kochane czas zweryfikuje, za 5 , 10 lat co z naszych dzieci wyrośnie!!

A teraz już spokojnie, normalnie, mój ukochany Misiolek i sesja przed domem.
Pic by Mama :)









niedziela, 4 sierpnia 2013

,

pierwsze bach i pierwsze bieganie mamy...

Już jesteśmy od wczoraj w domu. Co prawda ja jeszcze mam tydzień urlopu, ale spędzam go w domu.
Pracuje, wiec to jedyny czas kiedy mogę zrobić generalne porządki w domu i na podwórku. Ehhh, czeka mnie sporo pracy...

Misio już próbuje samodzielnie chodzić, niestety wczoraj skończyło się to dla niego tragicznie. Startym noskiem i guzem na czole. Mam do siebie żal, że na czas nie dobiegłam :/.

A ja wczoraj wieczorem tak jak wcześniej pisałam, rozpoczęłam trening biegania, który ma trwać 12 tygodni. Było ciężko...baaardzo...Z moją kondycja nie jest najlepiej...ale zmieni się to za te 12 tygodni ;).
Będę na bieżąco co tydzień pokazywać efekty moich zmagań...
Buty z Decathlona spisały się rewelacyjnie. Plus całej akcji biegania taki, że nie mam dzisiaj zakwasów ;). tzn. źle nie jest :D
p.s. biegałam z Misiem w wózku i chyba tak już pozostanie, strasznie się cieszył z prędkości jaka jechał na "spacer" z mamą ;)





 wczorajszy obiad kurczak z serkiem z rozmarynem i suszonymi pomidorami ....wg mojego przepisu ;)
 bieganie czas zacząć....

Piosenka mojej młodości ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

o nas/kontakt/współpraca

Google+ Badge

Translate

Popular Posts

Dołącz do nas!!

Featured Video