by Asia R. & Misiol z życia pracującej mamy....

środa, 31 lipca 2013

,

sportowo wakacyjnie....

Trochę mnie tu mało ostatnio. Wiele czynników się na to złożyło. M.in. brak laptopa, urlop.
I mimo, że nadal jestem na urlopie w Gdańsku, to jednak musiałam coś skrobnąć..;). 
Wracamy już w piątek, ale ja jeszcze będę odpoczywać kolejny tydzień.

Misiol jest pierwszy raz na tak długich wakacjach z dala od domu. Niestety nie zabrałam łóżeczka turystycznego ( a Misio zasypia w swoim łóżeczku), i dwa dni dochodziłam do "przestawienia" Michałka do "normalnego" funkcjonowania:). Po prostu usypia sam...ale w swoim wózeczku, a ja go później przenoszę.

I kolejna straszna rzecz jaka mi się wydarzyła, to ...popsułam kartę pamięci w telefonie:(, podobno da się odzyskać zdjęcia...bo straty nie przeżyje:(.Przecież to pierwsze wakacje Misia :(. Dlatego na post wakacyjny trzeba troszkę poczekać.

Ale powracając do tematu posta, podjęłam w końcu wyzwanie i od soboty rozpoczynam 12 tygodniowy trening 40 minutowego biegania!! Kieruje się wskazówkami z tej fantastycznej strony http://www.biegaj40minut.pl/ . Dla mnie laika w bieganiu to jak wyrocznia.

Bieganie, niby najtańszy sport, ale w porządne buty musowo trzeba zainwestować. Skorzystałam z wyprzedaży 70% w Decathlonie i oprócz obuwia (59zł), zakupiłam również podstawę dla karmiącej matki...sportowy biustonosz :D(39zł) i parę dupereli, w tym superanckie trampki dla Misiolka(19zł). Do żłobka jak znalazł :D.
Jak już wyżej wspomniałam nie mam aparatu, więc zdjęcia słabej jakości z tableta...niestety:(












poniedziałek, 22 lipca 2013

sobota, 20 lipca 2013

No i w końcu zaczął się ten czas, kiedy Misiola interesuje wszystko na co mama mówi "NIE" ;).
A to miedzy innymi kontakty i szuflady oraz szafki w kuchni, z których ostatnio wszystko ląduje na podłodze. Pal licho bałagan, ale są tam również rzeczy niebezpieczne, więc udaliśmy się dzisiaj do ikei, po różne fajne przyrządy, które na pewno nie spodobają się mojemu synkowi :D. Się jutro zdziwi, jak szarpnie za kuchenną szufladę ;). Jutro ...jeśli mój mąż zamontuje te bajery, bo jak go o coś proszę w domu, to mówi, że ma czas do końca roku, cokolwiek by to nie znaczyło :D.

Ja mam na sobie naszyjnik Mohito, wygrany w konkursie u http://inkasomelikeyou.blogspot.com/ na FB, kurcze pierwszy raz w życiu coś wygrałam :D, no i jak widać śliczny jest :D. Spodenki dostałam od K., bluzka H&M, buty kupiłam sobie ostatnio na %%%% w ccc są mega wygodne!!

I kolejnego kwiata sobie zakupiłam. Z moją ręka do kwiatów mój mąż dał mu 2 tyg. życia :D.
Enjoy!





 Usypiam :D...
 Mój kochany śmieszek ....
 chcę jeść....

 Ha teraz widać dlaczego akurat ten worek hobo, tak mi przypadł do gustu, mówiłam Wam , że zastepuje mi torbę do wózka :D
 kwiat skazany przez mojego męża na klęskę ;)
 i duperelki na niespodzianke :D dla Misiolka...

środa, 17 lipca 2013

What's up....

Tytuł posta nawiązuje do piosenki zespołu 4 Non Blondes. Dzisiaj słyszałam ją w radio i przypomniało mi się jak z koleżankami i siostrą, chodziłyśmy do lasu z psami na spacer i wyłyśmy ją na całe gardło ;), zresztą nie tylko tą piosenkę;). Absolutnie nie pomyślcie sobie że jesteśmy szalone, gdy ta piosenka była na tzw. fali, ja miałam coś koło 12-13 lat :D. Ehhhh...wspomnienia :D.

Dzisiejszy post to takie trochę pitu pitu....dziś nie byłam w pracy, zostałam z Misiem i zdjęcia powstały....z nudy :D. 
Przepraszam za ich jakość, ale pod ręką miałam tylko małego nikona :/.
Odwiedziliśmy m.in. cukiernie-kawiarnie u Jarzyny w Brwinowie. Mają obłędne pierogi ze szpinakiem i serem feta...mniam! 
Enjoy!

te czekoladki były tak piekne że szkoda było je zjeść ...

Mistrz drugiego planu :D, okłada mamę przyrządem kuchennym :D

Dawno juz nie było tutaj mojego Tofina...

Mam na sobie spodenki Monton, koszule Zara, sandałki  no name :D


Zapraszam do mnie na FB i na INSTAGRAM :D

wtorek, 16 lipca 2013

lazy sunday and new tatoo

 Dostałam wiele meili z pytaniami o mój nowy tatuaż, toteż w kilku zdaniach napiszę gdzie i dlaczego zdecydowałam się na taki krok ;) ...
Otóż zapragnęłam mieć pamiątkę w postaci wytatuowanego imienia oraz daty urodzin mojego dziecka od kiedy zaszłam w ciąże, ale wiadomo w ciąży nie można..po, trochę się bałam itp.
Poza tym nikt nie wierzy ze zrobiłam prawdziwy tatuaż, bo ja zawsze byłam przeciwniczką i kojarzyły mi się z dyskotekową tandetą oraz specyficzną grupą ludzi ;) ( bez obrazy dla nikogo :*).
Ale moją decyzję przyspieszył przypadek. Mianowicie taki, że jedna z mich klientek, która jest właścicielką gabinetu medycyny estetycznej w Warszawie na Pradze klik tu salon , takie studio tatuażu ma od niedawna u siebie!!
Wiadomo, jedyne czego można się bać przy tatuażu to ból i higiena. Ból to jakieś zabobony ;), mnie łaskotało, natomiast jeśli chodzi o czystość gabinetu, to wiadomo jest to salon kosmetyki estetycznej, tłumaczyć nie muszę :).
Tak więc pragnąca wielkiej zmiany, pognałam na Pragę i bez zastanowienia dłuższego, oddałam się w ręce Pana Piotra ( mój tatuaż nazwał chałturą ;), bo faktycznie robi wspaniałe tatuaże, a jak baba się uprze to wiadomo, swojej myśli zmieniać nie chciałam :D

Wracając to tytułu posta, w niedzielę leniuchowaliśmy cały dzień, poniżej krótka fotorelacja ze spacerku z Misiem.
Enjoy!
p.s. na zdjęciach, które były robione w niedzielę mam jeszcze mega czerep w postaci moich odrosniętych włosów, ale pisząc tego posta już jestem po wizycie u fryzjera :D





sobota, 13 lipca 2013

Instagram mix

Weekend. Dla mnie czas nadrabiania zaległości w spzataniu ,praniu, gotowaniu itp. Typowe czynnosci pracujacej matki .
Na pewno jakies fotki powstana a tym czasem zapraszam Was do obejrzenia mix instagram :-*

Aha i mam new tatoo :D . Moj pierwszy i raczej ostatni.
Zgadniecie co jest napisane na mojej szyi ? :D
Milego weekendu wszystkim :-*

Obsługiwane przez usługę Blogger.

o nas/kontakt/współpraca

Google+ Badge

Translate

Popular Posts

Dołącz do nas!!

Featured Video