by Asia R. & Misiol z życia pracującej mamy....

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

z cyklu: rozterki pracującej matki....

Pracuję, lubię to co robię...Pracowałam właściwie do końca ciąży i od samego początku narodzin Misia...
Zresztą moja praca wymaga całkowitemu "oddaniu" i byciu na "bieżąco".
Prowadzenie własnej działalności pozwoliło mi na elastyczne godziny pracy, a to z kolei dało mnie i mojemu mężowi możliwość bycia z Misiem przez  pierwszy rok jego życia...

Od lipca Misio poszedł do żłobka. Niestety wiadomo, że przez okres tego roku jednak nie pracowaliśmy na "pełnych obrotach" ( a kredyty same się nie spłacą ;)  )i stąd nasza decyzja o oddaniu Misia do placówki.

I zaczęło się. W ciągu miesiąca Misio już drugi raz ma jakąś paskudną bakterię, bez antybiotyku się nie obejdzie :(.A ja mam zobowiązania w stosunku do klientów, w domu zostać nie mogę, żal mi biedaka niesamowicie...mam ochotę wszystko rzucić i wracać do domu...mąż pociesza przez telefon, że uśmiechnięty, że nic mu nie jest...ale mnie jeszcze bardziej serce boli....bo mnie tam nie ma...szlag by to!!!!

I jak tu pogodzić pracę z rodzicielstwem, no jak????








0 komentarze:

Prześlij komentarz

Fajnie że jesteście, tutaj odpowiadam na pytania :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

o nas/kontakt/współpraca

Google+ Badge

Translate

Popular Posts

Dołącz do nas!!

Featured Video